🏻
Są takie obrazy, na które patrzę inaczej niż na pozostałe. Nie dlatego, że są większe, bardziej skończone czy może bardziej reprezentacyjne dla twórczości artysty. Wręcz przeciwnie. Czasami właśnie niewielki szkic, szybki zapis chwili, fragment pejzażu wykonany jakby bez potrzeby powiedzenia wszystkiego, potrafi przechować więcej emocji niż dopracowane płótno.
🏻![]()
„Brzeg Morski” Barbary Konarskiej jest dla mnie właśnie takim dziełem.![]()
Patrzę na ten morski pejzaż nie tylko jako historyk sztuki i artystka. Patrzę na niego przede wszystkim jako córka. To bardzo szczególna perspektywa, bo pamięć o własnej matce nie jest przecież historią sztuki w klasycznym znaczeniu. Nie da się jej zamknąć w chronologii, opisie techniki, analizie kompozycji czy stylistycznej klasyfikacji. Pamięć jest znacznie bardziej nieuchwytna. Przychodzi czasem przez kolor, przez gest ręki, przez charakterystyczną kreskę.![]()
![]()
Czasem przez papier, który nosi ślady czasu.![]()
I właśnie dlatego ten niewielki szkic wydaje mi się tak ważny.
Barbara Konarska przez większą część swojego życia była związana z Gdańskiem.
Studiowała w gdańskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, gdzie kształciła się w zakresie malarstwa i grafiki pod kierunkiem wybitnych pedagogów gdańskiego środowiska artystycznego.![]()
Jej droga twórcza była różnorodna, a pejzaż pozostawał jednym z tych obszarów, w których mogła szczególnie mocno spotkać się z naturą, światłem i własną wrażliwością.
„Brzeg Morski” nie jest jednak klasycznym przedstawieniem morza. Nie odnajduję tutaj pocztówkowego Bałtyku, efektownej panoramy ani pejzażu podporządkowanego wiernemu odtworzeniu rzeczywistości.
Morze zostało potraktowane bardziej jako stan emocjonalny niż konkretny widok.![]()
Kompozycja jest otwarta, fragmentaryczna, niemal zapisana w pośpiechu.
Niebo, woda i brzeg nie mają wyraźnie zamkniętych granic.![]()
![]()
Przenikają się.
Kolory przechodzą jeden w drugi, a forma powstaje z nakładanych na siebie śladów. Zielenie, szarości, granaty, żółcie, ochry i brązy tworzą przestrzeń, która chwilami wydaje się bardziej pamięcią o pejzażu niż jego bezpośrednim zapisem.![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
To właśnie kolor prowadzi tutaj narrację.
Szczególnie interesujące jest zestawienie chłodnych, niebiesko-zielonych tonów z ciepłymi żółciami i ochrą.![]()
![]()
![]()
![]()
W dolnej części kompozycji pojawia się rozległa, ciepła strefa piasku lub brzegu.
Nad nią rozciąga się pas morza, a jeszcze wyżej niebo, które nie jest jednolitą powierzchnią, lecz pulsuje odcieniami szarości, zieleni, błękitu i żółci.
Mam wrażenie, że moja matka nie próbowała tutaj namalować morza takim, jakie „jest”.
Chciała raczej uchwycić morze takim, jakie się je pamięta.![]()
To zasadnicza różnica.
Pamięć nie przechowuje przecież szczegółów w sposób fotograficzny. Zachowuje światło, temperaturę powietrza, kolor nieba, ruch wody, zapach, chwilowe wrażenie. Czasem zostaje z niej tylko kilka mocnych plam barwnych. Kilka linii.
Są tutaj charakterystyczne, zdecydowane kreski, które przecinają powierzchnię obrazu. Niektóre przypominają ruch traw, inne fragmenty roślinności lub ślady wiatru. ![]()
![]()
Pojawiają się także ciemne, niemal czarne akcenty, które organizują przestrzeń i nadają jej rytm. Szczególnie mocno działa pionowa, ciemna forma znajdująca się w prawej części kompozycji.
Nie jest ona dosłownym opisem konkretnego elementu pejzażu. Można ją odczytać jako pień, fragment roślinności, sylwetę albo po prostu znak — mocny gest pozostawiony na powierzchni papieru.![]()
I chyba właśnie słowo „gest” jest tutaj kluczowe.
W sztuce Barbary Konarskiej interesuje mnie nie tylko to, co przedstawione, ale również to, jak ręka artystki dotyka powierzchni. W tym szkicu można niemal odczytać ruch ręki.
🏻![]()
Kreska nie jest jedynie środkiem przedstawienia. Sama staje się materią obrazu.
Może dlatego patrzę na ten pejzaż trochę jak na zapis muzyczny.![]()
![]()
Nie ma tutaj jednej melodii.
Są rytmy. Krótkie, nerwowe pociągnięcia. Dłuższe smugi. Zatrzymania. Kontrasty. Powtórzenia. Przyspieszenia i wyciszenia.![]()
![]()
![]()
Morze jest przecież właśnie takie.![]()
![]()
Nigdy nie jest identyczne. Nawet kiedy patrzymy na ten sam brzeg, widzimy za każdym razem coś innego. Inne światło, inny kolor, inną temperaturę, inną linię horyzontu. Morze nie daje się zatrzymać. Można jedynie próbować zatrzymać własne wrażenie jego obecności.
I myślę, że ten obraz jest właśnie takim zatrzymanym wrażeniem.
Dla mnie ma jeszcze jeden wymiar — osobisty.
Jest dziełem mojej matki, a więc jest również fragmentem mojego własnego świata. ![]()
Kiedy patrzę na jej podpis, nie widzę tylko sygnatury artystki. Widzę rękę, którą znam. ![]()
![]()
Widzę charakter pisma, gest, który przez lata był dla mnie czymś zwyczajnym, codziennym. Dzisiaj, po jej odejściu, takie drobne ślady nabierają zupełnie innego znaczenia.
Podpis artysty po śmierci artysty staje się czymś więcej niż potwierdzeniem autorstwa.
Staje się śladem obecności.
Barbara Konarska zmarła w Gdańsku w grudniu 2022 roku. Jej twórczość była związana z różnymi tematami i stylistykami, od pejzażu po portret i kompozycje o charakterze surrealistycznym. W jej obrazach wielokrotnie pojawiały się zagadnienia przemijania, ludzkiej egzystencji, pamięci i emocji.
Dlatego dzisiaj ten„Brzeg Morski” odbieram również jako obraz przemijania.![]()
Nie w sensie dosłownym. Nie przedstawia przecież starości ani śmierci. Przeciwnie, jest pełen ruchu i światła. ![]()
Ale właśnie morze może być dla mnie metaforą czasu. Fale przychodzą i odchodzą. Ślady na piasku zostają tylko na chwilę. Światło zmienia kolor powierzchni. Nic nie pozostaje takie samo.
Tak samo jest z pamięcią.
Możemy zachować obraz, papier, podpis, fotografię. Możemy przechowywać dzieła, opisywać je i analizować. Możemy próbować rekonstruować historię artysty. Ale nie jesteśmy w stanie zatrzymać chwili, w której dzieło powstawało.
I może właśnie dlatego sztuka jest tak potrzebna.![]()
![]()
Bo pozwala zachować coś, czego nie potrafimy zachować w żaden inny sposób.
Nie czas. Obecność.
Patrząc na ten szkic, nie chcę więc jedynie odpowiedzieć na pytanie, co przedstawia. Chcę zapytać, co pozostało w nim z chwili, w której moja matka patrzyła na morze.
Czy był to konkretny brzeg?
Czy konkretny dzień?
Czy może tylko wspomnienie?
Nie wiem.
I chyba nie muszę wiedzieć.
Właśnie to niedopowiedzenie jest dla mnie jednym z największych walorów tego dzieła. Obraz nie zamyka interpretacji. Pozwala widzowi wejść w jego przestrzeń i dopowiedzieć własną historię.
Dla mnie ta historia jest podwójna.
Jako historyk sztuki widzę w tym niewielkim dziele interesujący zapis języka malarskiego Barbary Konarskie, jej stosunek do koloru, faktury, gestu i przestrzeni.
Jako artystka widzę w nim swobodę ręki i odwagę pozostawienia śladu bez potrzeby dopowiadania wszystkiego.
A jako córka widzę coś jeszcze.
Widzę moją matkę.
I może właśnie dlatego ten niewielki szkic morski jest dla mnie czymś więcej niż pejzażem.
Jest fragmentem pamięci zapisanej kolorem.
Jest śladem jej patrzenia na świat.
Jest kawałkiem morza, który pozostał.
I jest jednym z tych małych, cichych dzieł, które po latach zaczynają mówić znacznie głośniej niż wtedy, kiedy powstały.![]()
Barbara Konarska, Brzeg morski, XX wiek, zbiory własne

Jedna sztuka





















