3 Venus – „Nie widzę, nie słyszę, nie mówię – kobiecym głosem, krótka opowieść jednego obrazu”

Wracam dziś do pracy sprzed dziesięciu lat, bo temat, który w niej poruszyłam, nie tylko się nie zestarzał, ale w ostatnich latach nabrał nowej ostrości. Mowa o „3 Venus” – grafice, którą stworzyłam w 2015 roku, a która jest moją własną trawestacją znanego motywu trzech mądrych małp.

Hanna Ścisłowska, 3 Venus; 2015; tusz, akryl na papierze (piórko, cienki pędzel, drobna obróbka komputerowa); format A4, poziomo, zbiory własne.

Motyw wyjściowy jest powszechnie znany i wywodzi się z dalekowschodniej tradycji – to Mizaru, Kikazaru i Iwazaru, małpy zasłaniające sobie kolejno oczy, uszy i usta, symbolizujące zasadę „nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego”. Przysłowie to dotarło do Japonii wraz z buddyjską legendą, prawdopodobnie z Indii przez Chiny, a jego najsłynniejszym wizerunkiem pozostaje XVII-wieczna rzeźba nad wejściem do stajni w chramie Tōshō-gū w Nikkō. Pierwotne przesłanie było raczej etyczną wskazówką dla samego siebie – nie szukaj i nie wytykaj cudzych błędów – niż nakazem biernego milczenia wobec krzywdy. To właśnie to przesunięcie znaczenia, jakie ten motyw przeszedł w zachodniej kulturze popularnej, stało się dla mnie punktem wyjścia.

W mojej wersji trzy małpy zamieniłam na trzy kobiece akty – zmechanizowane, niemal cyborgiczne, jakby złożone z metalowych i organicznych elementów naraz. Ręce układają się w te same gesty: dłoń na oczach, dłoń na uszach, dłoń na ustach. Ale bohaterki nie są już zwierzętami z przypowieści, tylko kobietami – co całkowicie zmienia sens obrazu. Przysłowie o unikaniu zła zamienia się w komentarz do społecznego oczekiwania wobec kobiet: że najlepiej funkcjonują wtedy, gdy nic nie widzą, nic nie słyszą i nic nie mówią. Gest ochronny małp staje się tu gestem wymuszonym – nie wyborem duchowej wstrzemięźliwości, lecz formą społecznego wyciszenia.

Zdecydowałam się na technikę łączoną – tusz i akryl, piórko i cienki pędzel, z niewielką obróbką komputerową – żeby uzyskać kontrast twardej, niemal technicznej kreski z miękkością aktu. Ta mechaniczność sylwetek nie jest przypadkowa: chciałam, żeby ciała wyglądały na częściowo odczłowieczone, jakby proces zamykania zmysłów odbierał im coś z organicznej, żywej kobiecości i zastępował to czymś sztywnym, zaprogramowanym.

To, co w 2015 roku było dla mnie próbą reinterpretacji starego symbolu, dziś czytam inaczej – w kontekście dyskusji o głosie kobiet w przestrzeni publicznej, o tym, komu wolno mówić głośno, a kogo się wycisza, i o cenie, jaką płaci się za bycie „wygodną” – niewidzącą, niesłyszącą, niemówiącą. „3 Venus” nie daje gotowej odpowiedzi, ale stawia pytanie, które od dekady nie traci na aktualności: czy milczenie, które kiedyś było duchową praktyką, nie stało się dla wielu kobiet formą przetrwania.

Jedna sztuka

Kolor jako nośnik emocji i znaczeń kulturowych w dziełach sztuki. Analiza psychologicznego i historycznego oddziaływania barw

Kolor jako nośnik emocji i znaczeń kulturowych w dziełach sztuki. Analiza psychologicznego i historycznego oddziaływania barw

Kolor towarzyszy sztuce od zawsze, ale im dłużej się nim zajmuję, tym bardziej jestem przekonana, że jego rola nigdy nie ograniczała się do samego odtwarzania rzeczywistości. Kolor mówi. Czasem szepcze o duchowości, czasem krzyczy o władzy albo namiętności, a to, co dokładnie chce nam powiedzieć, zależy od epoki, religii i kultury, w której powstało dane dzieło.

Fascynuje mnie to, że percepcja barwy to proces znacznie bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać — to nie tylko kwestia biologii oka, ale i całego bagażu kulturowego, który każdy z nas nosi w sobie. Dlatego to samo płótno może wywołać zupełnie inne emocje u widza w średniowieczu i u nas dzisiaj.

Czerwień, błękit, żółć — czyli barwy, które nigdy nie są neutralne

Czerwień to chyba najbardziej „naładowany” emocjonalnie kolor, jaki znam. Z jednej strony pasja, miłość, energia, z drugiej — agresja i niebezpieczeństwo. W malarstwie religijnym często oznaczała męczeństwo albo boską miłość, i zawsze przyciąga wzrok jako naturalna dominanta kompozycji — artyści doskonale o tym wiedzieli i świadomie to wykorzystywali.

Błękit działa zupełnie inaczej — kojarzy mi się ze spokojem i czymś nieskończonym. W średniowieczu i renesansie był wręcz kolorem szlachetnym, bo ultramaryna z lapis lazuli kosztowała fortunę i rezerwowano ją dla postaci naprawdę ważnych. Zresztą u Giotta w „Madonna Enthroned” widać to doskonale — błękit tam nie jest przypadkiem, tylko świadomym kodem duchowości.

Żółć z kolei mnie zawsze intrygowała, bo jest tak ambiwalentna — z jednej strony słońce i optymizm, z drugiej w sztuce europejskiej bywała symbolem zdrady czy fałszu. A zieleń to dla mnie zawsze natura i odnowa, choć i ona potrafi w pewnych kontekstach sugerować niepokój. Czerń i biel domykają tę paletę jako przeciwieństwa — czerń jako tajemnica i żałoba, ale też elegancja, biel jako czystość, choć w kulturach azjatyckich to akurat kolor żałoby, nie ślubu.

To, co oczywiste u nas, gdzie indziej znaczy coś zupełnie innego

Uwielbiam ten moment, kiedy uświadamiam sobie, jak bardzo znaczenie koloru zależy od miejsca. U nas biel to niewinność i suknia ślubna, w wielu kulturach azjatyckich — żałoba. Czerwień w Europie potrafi ostrzegać przed niebezpieczeństwem, a w Chinach to szczęście i pomyślność. W średniowiecznej sztuce chrześcijańskiej kolor działał zresztą jak cały system komunikacji — złoto oznaczało boskość, błękit sferę duchową, purpura władzę. Wierni „czytali” obraz kolorami, zanim jeszcze przeczytali cokolwiek innego.

Historia pokazuje też, jak bardzo znaczenie barw zmieniało się wraz z technologią. W starożytności sama cena pigmentu decydowała o jego prestiżu — purpura była luksusem dostępnym dla nielicznych. Średniowiecze podporządkowało kolor teologii, renesans odkrył światło i naturę, a XIX i XX wiek — zwłaszcza impresjoniści i postimpresjoniści — zaczęli traktować barwę jako coś autonomicznego, niezależnego od wiernego odwzorowania rzeczywistości. Van Gogh jest tu dla mnie przykładem idealnym — jego zestawienia kolorystyczne potrafią zbudować napięcie emocjonalne samą siłą barwy.

Trzy obrazy, które pokazują tę przemianę najlepiej

„Madonna Enthroned” Giotta to dla mnie czysty przykład symboliki średniowiecznej — błękit nie jest tu wyborem estetycznym, tylko wizualnym kodem religijnym, który wzmacnia sakralność przedstawienia.

Zupełnie inaczej działa „Gwiaździsta noc” van Gogha. Kontrast błękitów i żółci buduje tam napięcie, którego nie da się nie poczuć — dynamiczny rytm linii, gra światła i ciemności, wszystko to tworzy poczucie ruchu i niepokoju. Żółć niesie energię i światło, błękit — melancholię i nieskończoność. To jeden z tych obrazów, przy których zawsze się zatrzymuję dłużej.

A „Composition VIII” Kandinsky’ego to już zupełnie inny etap — kolor przestaje cokolwiek naśladować i staje się samodzielnym systemem oddziaływania psychologicznego. Podobnie u Rothki, gdzie wielkie płaszczyzny barwne prowadzą widza w stronę czegoś bliskiego kontemplacji — sama nieraz łapałam się na tym, że przed jego obrazami trzeba po prostu przystanąć na dłużej.

Podsumowując

Kolor jest jednym z najbardziej sugestywnych narzędzi, jakimi dysponuje sztuka — organizuje przestrzeń obrazu, ale przede wszystkim buduje emocje i niesie znaczenia zakorzenione w historii i kulturze. I chyba właśnie dlatego wracam do tego tematu raz za razem — bo to samo płótno potrafi opowiedzieć zupełnie inną historię każdemu, kto na nie patrzy.

Serdecznie polecam przyjrzeć się bliżej wymienionym tu dziełom — „Madonna Enthroned” Giotta, „Gwiaździstej nocy” van Gogha, „Composition VIII” Kandinsky’ego i „No. 14” Rothki — to najlepszy sposób, żeby samemu poczuć, jak różne mogą być te same barwy w różnych rękach.

Jedna sztuka

Materiał ilustracyjny

Il. 1. Giotto, „Madonna Enthroned”, ok. 1310, tempera na drewnie. Analiza: błękit jako symbol transcendencji i sakralności. Dominacja błękitu pełni funkcję symboliczną i odnosi się do sfery duchowej. Kosztowna ultramaryna podkreśla wyjątkowy status przedstawionej postaci i wzmacnia sakralny charakter dzieła.

Il. 2. Vincent van Gogh, „Gwiaździsta noc”, 1889, olej na płótnie.
Analiza: kontrast błękitów i żółci budujący napięcie emocjonalne. Zestawienie błękitów i żółci buduje silne napięcie emocjonalne. Dynamiczny rytm linii oraz kontrast światła i ciemności wywołuje u odbiorcy poczucie ruchu, niepokoju oraz intensywnego przeżycia emocjonalnego.

Il. 3. Wassily Kandinsky, „Composition VIII”, 1923, olej na płótnie. Analiza: kolor jako autonomiczny środek oddziaływania psychologicznego. Kolor przestaje pełnić funkcję naśladowczą. Barwy i formy tworzą autonomiczny system oddziaływania psychologicznego i duchowego.

Il. 4. Mark Rothko, „No. 14”, 1960, olej na płótnie. Analiza: emocjonalne oddziaływanie płaszczyzn barwnych. Wielkoformatowe płaszczyzny kolorystyczne prowadzą odbiorcę do doświadczenia kontemplacyjnego. Emocjonalne oddziaływanie wynika z relacji między nasyceniem i intensywnością barw.

Abstrakt

Kolor należy do podstawowych elementów języka wizualnego i stanowi istotny czynnik wpływający na percepcję dzieła sztuki. Jego funkcja wykracza poza wymiar formalny, obejmując sferę psychologiczną, emocjonalną oraz symboliczną. Celem artykułu jest analiza oddziaływania kolorów na odbiorców dzieł sztuki z uwzględnieniem historycznych i kulturowych uwarunkowań znaczeniowych. W opracowaniu zastosowano metodę analizy formalnej i ikonograficznej wybranych dzieł malarskich reprezentujących różne epoki artystyczne. Analiza wykazuje, że interpretacja kolorów nie ma charakteru uniwersalnego, lecz pozostaje zależna od kontekstu historycznego, religijnego i społecznego. Barwa funkcjonuje jednocześnie jako element konstrukcyjny dzieła oraz nośnik znaczeń wpływających na emocjonalny odbiór obrazu.

Słowa kluczowe: kolor, psychologia percepcji, symbolika barw, historia sztuki, komunikacja wizualna, emocje

Jedna sztuka

Bibliografia

Chevalier J., Gheerbrant A., Słownik symboli, Państwowy Instytut Wydawniczy,    Warszawa 1990.

Eco U., Sztuka i piękno w średniowieczu, Znak, Kraków 1997.

Gage J., Kolor i kultura. Teoria i znaczenie koloru od antyku do abstrakcji, Universitas, Kraków 2008.

Gombrich E.H., O sztuce, Rebis, Poznań 1997.

Pastoureau M., Niebieski. Historia koloru, Oficyna Naukowa, Warszawa 2013.

Read H., Sens sztuki, PWN, Warszawa 1982.

Hanna Ścisłowska- Kościół Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Oliwie- e- book

📚✨ Z ostatniej chwili! ✨📚

🗣…Czekałam, czekałam… i wreszcie się doczekałam❗️

✍️🏻💭 Z ogromną radością informuję, że moja książka „Kościół Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Gdańsku Oliwie. Dzieje, charakterystyka i geneza formy architektonicznej w świetle analizy porównawczej” jest już dostępna również w sieci Empik oraz na platformie Empik Go.☺️

To dla mnie szczególny moment, ponieważ publikacja, nad którą pracowałam przez wiele lat, może teraz trafić do jeszcze szerszego grona czytelników.👥️👁👥️👁📖

To drugie, uzupełnione wydanie książki. 📖 W ciągu ostatnich lat udało mi się dotrzeć do nowych materiałów, dokumentów i informacji, które wcześniej były niedostępne.🤷

Okazało się, że historia tego niezwykłego oliwskiego kościoła kryje jeszcze wiele ciekawych wątków, które warto było dopowiedzieć i ocalić od zapomnienia.🤔

Publikacja powstała w oparciu o źródła archiwalne, badania terenowe, opowieści mieszkańców Oliwy, przekazy od konserwatorów i artystów, fotografie autorskie oraz analizę porównawczą innych obiektów sakralnych.🕍🗣📖🕍

To nie tylko opowieść o jednym kościele, ale również o historii Oliwy, dziedzictwie cysterskim, architekturze oraz ludziach, którzy przez dziesięciolecia tworzyli to miejsce.👥️👥️🕍

Jeżeli interesuje Państwa historia Gdańska, architektura sakralna, dzieje Oliwy lub po prostu lubią Państwo odkrywać mniej znane, a niezwykle wartościowe fragmenty naszego dziedzictwa kulturowego – serdecznie zapraszam do lektury.👁📖👇

Będzie mi bardzo miło, jeśli zdecydują się Państwo na zakup ebooka, przeczytanie książki, a także podzielenie się opinią na stronach Empiku.✍️🏻🗣📖👁

Dla autora nie ma większej satysfakcji niż świadomość, że jego praca trafia do czytelników i staje się inspiracją do dalszego poznawania historii oraz sztuki.

📖 Książka dostępna w Empiku:

EMPIK: https://www.empik.com/kosciol-matki-bozej-krolowej-korony-polskiej-w-gdansku-oliwie-scislowska-hanna,p1744482570,ebooki-i-mp3-p#ReviewsBox

VIRTUALO: https://virtualo.pl/ebook/kosciol-matki-bozej-krolowej-korony-polskiej-w-gdansku-oliwie-i666152

Serdecznie zapraszam do lektury i z góry dziękuję za każde udostępnienie tego posta. ❤️

©️ jedna sztuka

historyk sztuki, autorka

Wystawa „Witkacy wielokrotny” – moje spotkanie z artystą nieustannie aktualnym

✍️💭 Wystawa „Witkacy wielokrotny”, przygotowana przez Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego i prezentowana w przestrzeni Biblioteki Głównej Uniwersytetu Gdańskiego, przypomina, że Stanisław Ignacy Witkiewicz to twórca, którego nie sposób zamknąć w jednej roli malarza, filozofa, dramaturga czy fotografa.🎨🤔🎬📷
Ekspozycja znakomicie pokazuje, jak złożona i wielowymiarowa była jego artystyczna osobowość, a zarazem jak współcześnie brzmi jego myśl o roli artysty i o sile indywidualnego przeżycia.👤✨️
Kuratorzy wystawy zbudowali narrację opartą na idei wielości, nie tylko w sensie formalnym, ale i duchowym.✨️👤
Zestawienie dzieł malarskich, fotografii, tekstów teoretycznych i dokumentów biograficznych ukazuje Witkacego jako artystę niepokornego, buntowniczego, który świadomie wymykał się definicjom i konwencjom.👤✨️ Eksperymentował z językiem, obrazem, dźwiękiem i formą, krytykował mechaniczność życia i powierzchowność relacji, przeciwstawiając im duchową głębię oraz artystyczny niepokój.
Wystawa prowadzi widza przez różne aspekty tej nieustannej przemiany, od intelektualnego namysłu po emocjonalne doświadczenie kontaktu z artystą. Przywołując jedynie fragmenty jego twórczości i osobowości, kuratorzy świadomie pokazują, że nie istnieje jeden portret Witkacego, bo sam artysta nieustannie go dekonstruował.👤
Szczególnie cenne jest to, że wystawa nie poprzestaje na przypomnieniu znanych faktów ale zaprasza do refleksji nad aktualnością teorii Czystej Formy i nad współczesnym rozumieniem ekspresji indywidualnej.✨️👤
W kontekście jubileuszu 55-lecia Uniwersytetu Gdańskiego to także piękne świadectwo roli uczelni w podtrzymywaniu dialogu między nauką a sztuką.🎓🖼
Kuratorzy zasługują na uznanie za spójną koncepcję i wysoki poziom opracowania merytorycznego.🤔
Udało im się stworzyć wystawę, która jest nie tylko opowieścią o Witkacym, ale i o nas, o potrzebie autentyczności, różnorodności i odwagi myślenia.🤔💭
To spotkanie z Witkacym na nowo poruszyło moją wyobraźnię🤔💭 przypomniało, jak niezwykle aktualna potrafi być sztuka, która domaga się od widza nie obojętności, lecz zaangażowania i myślenia.🖼🎨🤔
Na szczególne uznanie zasługuje także aranżacja przestrzeni, ascetyczna, oparta na czerni i świetle, doskonale budująca nastrój skupienia i dialogu z dziełem✨️⚫️
To jednocześnie jedna z ciekawszych wystaw które ostatnio odwiedziłam dlatego uważam że trzeba ją zobaczyć, serdecznie polecam!

📷©️Jedna sztuka
9 października 2025

📷©️Jedna sztuka

Bitwa pod Grunwaldem – malarska epopeja narodowa Jana Matejki- krótka opowieść jednego obrazu

15 lipca przypada rocznica jednej z najważniejszych bitew w historii Europy Środkowej – starcia pod Grunwaldem z 1410 roku. Z tej okazji warto przypomnieć jedno z najwybitniejszych dzieł polskiego malarstwa historycznego: monumentalny obraz Bitwa pod Grunwaldem autorstwa Jana Matejki z 1878 roku.

Dzieło to, przechowywane dziś w Muzeum Narodowym w Warszawie, to nie tylko wybitny przykład historyzującego akademizmu, lecz także głęboko ideowe i polityczne świadectwo epoki, w której powstało. Z mojego punktu widzenia jako obserwatora ale również historyka sztuki obraz ten fascynuje nie tylko rozmachem i kompozycyjną dramaturgią, ale także warstwą narracyjną oraz symboliką, która wykracza poza samo przedstawienie wydarzeń z 15 lipca 1410 roku.

Matejko, jak przystało na artystę epoki pozytywizmu, traktuje historię jako narzędzie edukacji i formowania tożsamości narodowej. Jego Bitwa pod Grunwaldem to nie tylko rekonstrukcja militarnego triumfu nad Zakonem Krzyżackim, lecz przede wszystkim alegoria odradzającej się siły narodu polskiego.

W centrum kompozycji widzimy postać wielkiego księcia litewskiego Witolda, nie króla Władysława Jagiełły, który celowo został umieszczony na dalszym planie. Witold, w geście uniesionych ramion, staje się tu figurą woli zwycięstwa, pasji i niezłomności. Obok artysta pokazał śmierć wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena, ukazanego w dramatycznej scenie ataku ze strony litewskiego wojownika, to moment kulminacyjny, brutalny i ekspresyjny, który skupia uwagę widza.

Matejko stosuje charakterystyczną dla siebie „narrację zagęszczoną”, w jednej scenie zawiera dziesiątki epizodów i postaci, które niekoniecznie znajdowały się razem w realnym przebiegu bitwy.

Z punktu widzenia rekonstrukcji historycznej jest to oczywiście zabieg ahistoryczny, ale z punktu widzenia malarstwa i symboliki niezwykle skuteczny. To obraz totalny, przedstawienie bitwy nie tylko jako starcia militarnego, ale jako zmagania cywilizacyjnego, duchowego i kulturowego.

Jan Matejko, Bitwa pod Grunwaldem; 1878; olej; płótno; 426 x 987, Muzeum Narodowe w Warszawie

W warstwie formalnej obraz imponuje skalą (426 × 987 cm), ale również intensywnością koloru, skomplikowaną konstrukcją przestrzenną i mistrzowskim operowaniem światłem dramatycznym. Mimo pozornego chaosu, Matejko panuje nad ruchem postaci, tworząc wyrazisty rytm i napięcie dramaturgiczne. Nie jest to scena dokumentalna – to teatr historii, pełen patosu i ekspresji.

Z dzisiejszej perspektywy dzieło to pozostaje nie tylko symbolem triumfu nad krzyżacką potęgą, lecz także trwałym zapisem wyobraźni narodowej drugiej połowy XIX wieku. To malarstwo, które nie opowiada tylko o przeszłości – ale przede wszystkim mówi o czasie, w którym powstawało: czasie zaborów, potrzeby budowania narodowej dumy i tożsamości.

Poza tym obraz Jana Matejki to świadectwo nie tylko artystycznego geniuszu, ale i głęboko przemyślanej strategii kulturowej, w której historia, sztuka i polityka splatają się w jedno.

Jedna sztuka